Trzy miesiące temu dostałam fajny, orzechowy pień. Drewno było spękane i dosyć zniszczone. Nie za bardzo wiedziałam co mogłabym z niego zrobić. W końcu wpadłam na pomysł lampki nocnej. Stary, zniszczony pień z delikatnym, jasnym kloszem.

W tym projekcie pierwszy raz zastosowałam żywicę epoksydową. Zalałam nią wszelkie szczeliny głównie po to, aby wzmocnić trwałość pieńka i żeby nie pękał w przyszłości. Poza praktycznym użyciem żywicy (trwałość), doceniam też walory wizualne. Jest po prostu ładna.

O żywicy będzie oddzielny artykuł już wkrótce.

Praca

Zaczęłam od zaopatrzenia się w żywicę, utwardzacz oraz barwnik. Wybrałam dwa kolory: zielony zwykły oraz zielony fluorescencyjny (świeci w nocy). Oba barwniki dodałam do żywicy.

Najpierw oczyściłam pień ze wszelkich brudów szczotką drucianą i sprężonym powietrzem. Następnie przygotowałam pień do zalania żywicą, czyli okleiłam go szczelnie taśmą kauczukową (taką do zaklejania kartonów). Trzeba naprawdę dobrze zabezpieczyć drewno przed zalaniem, ponieważ żywica jest płynna i łatwo wydostaje się szczelinami. Warto zadbać też o zabezpieczenie podłogi, żywica jest lepka i trudno ją usunąć.

Rozrobiłam żywicę zgodnie ze wskazówkami producenta i zalałam pieniek. Po 24 godzinach żywica była naprawdę mega twarda.

Po odklejeniu taśmy mój orzechowy pień wyglądał jak błyszcząca, zielona landrynka 🙂 Aż szkoda było szlifować warstwy żywicy, ale w końcu lampka miała być z podstawą drewnianą, a nie landrynkową. Do zdarcia nadmiaru żywicy użyłam dłuta. Ostatnie szlify zrobiłam papierem ściernym o granulacji 240.

Następnym krokiem był montaż całego świecącego ustrojstwa (klosz, statyw, kabelki).

Aby wywiercić otwór na statyw do lampki najlepiej mieć długie wiertło, którym przebijemy się na wylot. Ja niestety nie miałam takiego i wierciłam z dwóch stron aż kanały po wywierceniu się spotkały 😉 Oczywiście najpierw użyłam wiertla o mniejszej średnicy niż docelowy aby zmniejszyć opór podczas wiercenia. Potem poszerzałam otwór grubszymi wiertłami.

Po wywierceniu odpowiedniego kanału wzięłam się do montażu statywu pod klosz oraz połączenie kabelków z przełącznikiem w lampce. Nie będę się rozpisywała co robiłam krok po kroku – taki montaż jest banalny 😉

Ostatnie szlify

Drewno zabezpieczyłam bezbarwnym woskiem. Zdecydowałam się na surowy wygląd lampy. Już sama żywica dodała jej charakteru. Na spodzie pnia zamontowałam trzy nóżki, którymi można wyregulować poziom lampki.

Efekt końcowy

Lampka bardzo mi się podoba, jest delikatna mimo wyraźnej dominacji pnia.

lampka5_sekiwmiescie

lampka3_sekiwmiescie

lampka4_sekiwmiescie

Jeśli macie uwagi lub pytania, to zachęcam do komentarzy pod postem!